To nie miejsce dla kolejnego bloga podróżniczego

Znacie ten stan, kiedy im dłużej się o czymś myśli, tym więcej pojawia się wątpliwości? Możecie więc się domyślić, ile wątpliwości przewinęło się przez moją głowę w ciągu 3 lat od kiedy zakiełkował w niej pomysł o założeniu bloga. Trzy lata temu ta myśl pojawiła się po raz pierwszy. Dwa lata temu zaczęłam wgryzać się w temat – czytać o blogowaniu, poznawać blogosferę, szukać informacji praktycznych dla początkującego blogera. Półtora roku temu zarejestrowałam domenę. Teraz podjęłam konkretne kroki, żeby urzeczywistnić ten cel.

Nawet teraz, kilka tygodni po uruchomieniu całej tej machiny, wątpliwości pojawiają się średnio co kwadrans albo za każdym razem, kiedy wchodzę na blogi popularnych podróżników. Przecież oni objechali już pół świata, co drugi post dodają z innego zakątka globu, dzielą się tyloma ważnymi poradami, z pisania bloga uczynili swoje codzienne zajęcie – jak więc mam im dorównać? Ja, która 10 godzin dziennie poświęcam pracy zawodowej (no, z dojazdami), która opuszczam Polskę średnio 2 razy w roku, która co prawda kocham podróże, ale nie potrafię rzucić wszystkiego, żeby oddać się tylko podróżowaniu. Po co więc chcę pisać? Żeby stać się jedną z setek innych blogerów podróżniczych? Przecież oni już wszystko napisali. I w dodatku napisali ciekawie i niebanalnie. Zastanawiałam się i zastanawiam nadal, czy polska blogosfera to miejsce dla kolejnego bloga podróżniczego. To wątpliwości i pytania, które zadaję sobie nie tylko ja, ale prawdopodobnie każdy początkujący bloger.

Myśl o spisywaniu przygód, które przeżywam podczas podróży pojawiła się podczas wyjazdu do Turcji na program wymiany studenckiej, Erasmus. Początkowo nie wiedziałam, jaką formę chciałabym temu nadać, ale na wszelki wypadek prowadziłam mój mały dzienniczek podróży. Z biegiem czasu, kiedy przygód, w trakcie przeszło 4 miesięcy spędzonych w tym pięknym kraju, zaczęło mnożyć się tyle, że wiedziałam, że nie mogę zostawić ich tylko dla siebie, pojawił się pomysł książki. To było jednak tylko ciche marzenie, bo zdawałam sobie sprawę, jak trudno jest się wybić na rynku wydawniczym nikomu nieznanym debiutantom. Poza tym nie wiedziałam, czy mój styl pisania przypadnie komukolwiek do gustu.

World Traveller Passport

Po powrocie z Turcji długi czas nie mogłam się otrząsnąć z tak dobrze znanego każdemu, kto był na Erasmusie, syndromu post-eramsusowej depresji. Najpierw zaczęłam szukać blogów o Turcji, a wkrótce zainteresowała mnie szeroko pojęta blogosfera podróżnicza. Czytałam dziesiątki blogów, chodziłam na spotkania podróżnicze i garściami czerpałam z nich inspirację. A w głowie ciągle kołatały się myśli o mojej ukochanej Turcji.

Z każdą chwilą, która oddalała mnie od tego wspaniałego czasu, coraz bardziej zdawałam sobie sprawę, że wspomnienia, które były tylko w mojej głowie, zaczęły przestawać się w niej mieścić. Z każdym dniem miałam coraz większe poczucie, że jeśli ich nie uzewnętrznię, to głowa mi wybuchnie 😉 Ciągle nawiedzała mnie myśl, że jeśli teraz tego nie spiszę, to za kilka lat wszystko zacznie się zacierać i nie będę w stanie skleić w całość choćby jednej z licznych przygód. Przypomniało mi to rozterkę Nikosa Kazantzakisa, który przez dziesiątki lat rozmyślał o naukach otrzymanych od swojego przyjaciela Aleksego Zorby, by w końcu przelać je na papier. Tak powstał fantastyczny i znany całemu światu „Grek Zorba”.

Tak oto jestem i ja (i moje alter ego, Joanna Dark ;)) – marzycielka, podróżniczka, obserwatorka i gaduła, ale podobno też niezła słuchaczka. Co mi przyjdzie z zapisywania kolejnych stron tego bloga? Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to satysfakcja. Możliwość ekspresji swoich przekonań i pokazanie, że w gruncie rzeczy wielu z nas boryka się z podobnymi rozterkami. Być może przydadzą Wam się moje spostrzeżenia z różnych zakątków świata, chętnie odpowiem też na Wasze pytania dotyczące moich podróży i odwiedzonych miejsc.

Mam nadzieję, że przyjmiecie mój sposób postrzegania świata i jeśli będzie miał on wartość dla chociaż jednej osoby, będzie to dla mnie największą nagrodą. Liczę, że w polskiej blogosferze jest jednak jeszcze trochę miejsca dla kolejnego bloga podróżniczego :)

Follow my blog with Bloglovin

7 myśli nt. „To nie miejsce dla kolejnego bloga podróżniczego

  1. Pingback: Ach, co to był za rok - podsumowanie 2015 | Podróże w Ciemno |

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *