5 twarzy Turcji – którą wybierasz?

Ile czasu potrzeba, żeby w miarę dobrze poznać jakiś kraj? Rok, dwa, pół roku, 2 miesiące? Każda odpowiedź jest dobra, bo stopień znajomości danego miejsca nie jest uzależniony tylko od czasu trwania naszego pobytu, ale również od stopnia, w jakim wykorzystamy dany nam czas. Dla mnie z jednej strony satysfakcjonujące, a z drugiej pozostawiające ogromny niedosyt było 4,5 miesiąca. Mało? Dużo? Sami oceńcie, czy dobrze je wykorzystałam.

W Turcji mieszkałam od początku lutego 2012 roku do połowy czerwca. Tuż przed wakacjami kończyłam wymianę studencką Erasmus. Czy po powrocie do Polski miałam poczucie, że znam ten kraj? I tak i nie. Żeby poznać go naprawdę dobrze, chyba nie starczyłoby mi życia, ale wydaje mi się, że przejechanie przeszło 7 tys. km po Turcji (w większości autostopem) i odwiedzenie prawie 40 miejsc to wynik, który pozwala stwierdzić, że coś tam jednak widziałam.

Mapa Turcji

Mój pobyt dzielę na 5 części, odmierzanych kolejnymi, mniejszymi lub większymi wyprawami. Na mapie zaznaczyłam je różnymi kolorami. W tym wpisie przedstawię je wszystkie pokrótce, abyście sami mogli zdecydować, w której części Turcji Wy czulibyście się najlepiej.

Turcja Centralna
To region Turcji, który poznałam jako pierwszy. Ankara stała się na kilka miesięcy moim domem, więc w niej spędziłam najwięcej czasu. Wbrew temu, czym karmią nas media i biura podróży, Centralna Anatolia jest nie mniej ciekawa niż tereny najpopularniejsze wśród turystów. Zaskakuje ona również różnorodnością – z jednej strony podąża na trendami Zachodu, z drugiej uosabia wartości ważne dla mieszkańców oddanych tradycjom tureckim. Głównym ośrodkiem tego regionu jest stolica Turcji, Ankara.

Ankara – to nieprawda, że Ankary nie warto odwiedzać. Wbrew pozorom dzięki stolicy Turcji możemy wiele dowiedzieć się o tym kraju i jego mieszkańcach. Poza tym kilka miejsc zdecydowanie zapada w pamięć: wzgórze zamkowe z przepiękną panoramą Ankary, mauzoleum Atatürka czy biedna strony miasta – dzielnica Ulus.

DSC00736

Ilgaz – o Ilgaz pisałam już trochę we wpisie „Czym zaskoczyła mnie Turcja?”. Jeśli więc jesteście zwolennikami sportów zimowych lub górskich wędrówek, warto się tam wybrać.

Ilgaz Mountain Resort

Eskişehir – to typowo studenckie miasto Turcji. Mimo to odnajdziemy tam spokój np. nad rzeką Porsuk. Ciekawostka dla łasuchów: Eskişehir słynie z produkcji chałwy.

Eskisehir

Kapadocja (Göreme, Nevşehir i okolice) – o tym wyjątkowym miejscu słyszeli chyba wszyscy. Kapadocja to niekończące się przestrzenie usiane finezyjnymi formami tufowymi oraz wydrążonymi w nich domami i kościołami. To wszystko tworzy niesamowite krajobrazy, zdecydowanie warte zobaczenia choć raz w życiu.

Kapadocja

Zachód Turcji
Wydaje się, że zachodnia część Turcji to idealny region dla turysty przyzwyczajonego do europejskich rozrywek. Wprawdzie doświadczymy tam zdecydowanie bardziej liberalnego podejścia do życia, ale czy to stawia zachód Turcji na straconej pozycji? Wręcz przeciwnie! W atmosferze, do której jesteśmy przyzwyczajeni, możemy podziwiać wytwory wspaniałej cywilizacji z początków, a nawet sprzed naszej ery. Ci, którzy chcieliby zaznać odrobinę egzotyki, nie muszą się martwić, bo zachodnie miasta nie pozbawią ich tej przyjemności. W ich centralnych punktach znajdziemy zachwycające tureckie bazary, niezwykłą architekturę i wszechobecne meczety, których niezwykłe wnętrza sprawiają, że chce się wejść do każdego z nich. Oprócz tego wieczorami można zaszaleć w eleganckich klubach czy też nieco bardziej ekstrawaganckich miejscach.

Bursa i Mudanya – w Bursie na uwagę zasługuje wyrastająca nad miastem góra Uludağ. Warto tam również odwiedzić m.in. piękny Zielony Meczet, jak też po prostu przejść się czarującymi uliczkami miasta, które wprowadzą nas w prawdziwy klimat Turcji. Spragnieni morskich krajobrazów zaledwie 30 kilometrów od Bursy znajdą miasteczko Mudanya z długimi, idealnymi do spacerów plażami.

Bursa

Stambuł – tego „miasta miast” nie trzeba chyba nikomu przedstawiać? Każdy jednak powinien choć raz w swoim życiu zobaczyć je na własne oczy. Majestatycznie wznoszące się w Stambule meczety, cieśnina Bosfor i dwie tak różne od siebie części miasta – europejska i azjatycka… Stambuł zdecydowanie ma w sobie to „coś”!

Stambuł

Izmir – wspaniałe miasto portowe, w którym nie można się nudzić. Przyciąga ludzi młodych i ekscentryków. Sama trafiłam tam przypadkiem do klubu dla transwestytów :)

Izmir

Çeşme – miejscowość nadmorska w pobliżu Izmiru. Idealna zarówno dla amatorów plażowania, jak i sportów wodnych. Plusem są również długie, piaszczyste plaże.

Selçuk – to miasto znane chyba głównie z tego, że prowadzi do Efezu. Prawdziwą przyjemność daje natomiast spacer przez Selçuk do Efezu i podziwianie po drodze Wielkiej Fortecy położonej na wzgórzu Ayasoluk.

Selcuk

Efez – w Efezie nawet osoba zupełnie niezainteresowana historią czy religią z pewnością poczuje ducha czasów sięgających IX wieku p.n.e. Zgodnie z tradycją to w Efezie ostatnie lata swojego życia spędziła Maryja i św. Jan, który również tam napisał swoją Ewangelię. Wspaniale zachowane budowle cieszą oko, a możliwość kroczenia ścieżkami naszych przodków pozwala dosłownie przenieść się w czasie.

Efez

Południowa Turcja i Cypr
Do tej części Turcji mam szczególny sentyment. Z miejscami, które tam odwiedziłam wiąże się wiele ciekawych wspomnień, które zawsze mają kolor słońca. To właśnie przez południe Turcji przebiegała trasa mojej pierwszej dłuższej wyprawy autostopem po Turcji. Wyglądała tak: Ankara, Adana, Gaziantep, Şanlıurfa, Adana, Kizkalesi, Manavgat, Antalya, Ankara. Gaziantep i Şanlıurfę usytuowałam na mojej mapie już na wschodzie Turcji, a do części południowej dodaję Cypr, który odwiedziłam przy okazji wyprawy we wschodnie rejony kraju. Nadmorskie miejscowości południa kojarzą mi się z beztroską i słonecznym czasem spędzonym na plażach, ale nie tylko… W każdym z tych miejsc znalazłam coś, co mnie zachwyciło.

Adana – zawsze powtarzam, że to jedno z moich ulubionych miast w Turcji. Nie wiem, czy bardziej ze względu na przyjaźnie, jakie udało mi się tam zawrzeć czy niezwykły kampus Uniwersytetu Çukurova, największy w Turcji Sabancı Central Mosque z pięknymi terenami wokół niego czy najsmaczniejszy Adana Kebab, który pochodzi właśnie z tego miasta. Wbrew temu, co piszą przewodniki – warto tam pojechać!

Adana

Kızkalesi  – to miejsce od pierwszej chwili skradło mi serce. Nie można tam przejść obojętnie obok wspaniałego pływającego na morzu Zamku Panny! W okolicy koniecznie trzeba też zobaczyć Piekło i Niebo, kamienne figury wyryte w skale i rzymski teatr.

Kizkalesi

Antalya – choć z grupą Erasmusów zatrzymaliśmy się w pobliskim Manavgat, to Antalya była obowiązkowym punktem do zobaczenia. Zdecydowanie nie można tam przegapić pięknych wodospadów. Amatorzy sportów wodnych muszą natomiast spróbować raftingu!

Antalya

Cypr Północny:
Lefkosa (Nikozja – według greckiego nazewnictwa) – w Nikozji znajduje się jedyne lotnisko międzynarodowe po północnej stronie wyspy. Tam właśnie wylądowaliśmy i przemieszczaliśmy się powolutku autostopem do…

Gazimağusy (Famagusty) – miasto kryje w sobie wiele naprawdę wspaniałych perełek architektonicznych, m.in. piękne kościoły i mur miejski. Jednak tym, co zachwyciło, a zarazem zasmuciło mnie najbardziej było opuszczone wiele lat temu Ghost Town Varosha. Niesamowity widok!

Varosha, Cypr

Golden beachna Cyprze nie może zabraknąć miejsca na słodkie lenistwo, a do tego idealnie nadaje się usytuowana na samym koniuszku Cypru Golden Beach. Cypryjskie plaże zostały uznane za najczystsze w basenie Morza Śródziemnego, a biały piasek i możliwość spotkania na plaży żółwi jeszcze bardziej zachęcają do odwiedzenia właśnie Golden Beach.

Golden beach

Girne (Kyrenia) – to fantastyczne i malownicze miasto, które urzeka pięknym widokiem na port oraz wspaniałym zamkiem.

Girne, Cypr

Wschód Turcji
To najbardziej ekscytująca część Turcji, jaką udało mi się poznać i zarazem obszar, do którego najczęściej wracam myślami. Ten region kraju stanowi ogromną mieszankę kultur – armeńskiej, irańskiej czy syryjskiej. Widać to zwłaszcza w architekturze tureckich miast sąsiadujących z tymi krajami. Z tego względu jest on również najbardziej egzotyczny dla turystów z Zachodu. Choć tak naprawdę można ich tam policzyć na palcach dłoni. Wschodnia Turcja uważana jest bowiem za obszar niebezpieczny, ale również nieatrakcyjny dla typowego zachodniego turysty. Bo nie ma tam lazurowych plaż, klubów nocnych (no może gdzieś tam są, ale mało) i rozbudowanej infrastruktury. Z tych powodów w folderach biur podróży króluje np. wspomniana już Antalya, która jest co prawda piękna, ale ogrom turystów sprawił, że została pozbawiona swojej tureckości i duszy. Turcja wschodnia natomiast zawiera w sobie esencję egzotyki, która sprawiła, że już niejeden podróżnik przepadł, zakochując się na zabój w przepięknej architekturze, otwartych i nieludzko wręcz gościnnych mieszkańcach i tym „czymś”, co trudno określić słowami (chyba, że jest się poetą). Uważam się za prawdziwą szczęściarę, bo podczas mojego pobytu w Turcji miałam okazję poznać część tego unikalnego świata.

Gaziantep – to tam skosztujecie najlepszej w Turcji baklavy! Jeśli to Was nie przekonuje, to na pewno spodoba się Wam muzeum mozaiki Zeugma albo kościół, który zamienił się w… restaurację.

Zeugma

Şanlıurfa – chrześcijanie wierzą, że Şanlıurfa była pierwszym miastem zbudowanym po Potopie. Podobno tam też urodził się Abraham. Na rozległym terenie wokół świętego Balıklı Göl, jeziora z niezliczoną liczbą karpi, można spędzić długie godziny podziwiając wspaniałe zabytki, m.in. twierdzę, z której rozciąga się niezapomniany widok na Urfę.

Sanliurfa

Sivas – co prawda to jeszcze nie całkiem wschodnia część Turcji, a bardziej Centralna Anatolia, ale wrzuciłam je do części wschodniej, bo to właśnie od Sivas rozpoczęliśmy nasz „East trip”. Sivas zaskoczyło mnie pozytywnie – dobrym jedzeniem, centrum idealnym do spacerów i licznymi meczetami (w tym takimi w totalnej rozsypce, co w zasadzie dodaje miastu uroku).

Sivas

Erzurumnajwyżej położone (1950 m n.p.m.) i podobno najzimniejsze miasto Turcji. Erzurum kryje w sobie wyjątkowe stare miasto, zamek i wspaniałą fortecę na wzgórzu z zachwycającym widokiem na miasto i Góry Pontyjskie. W Erzurum znajduje się również doskonała infrastruktura do uprawiania sportów zimowych.

Erzurum

Kars i Ani – tak, to ten sam Kars, w którym fabułę swojej powieści „Śnieg” osadził noblista Orhan Pamuk. Zresztą nazwa miasta oznacza właśnie śnieg. Warto tam jechać chociażby po to, aby porównać opisy z książki z rzeczywistością. Poza tym niespełna 60 km od Karsu znajduje się moim zdaniem najpiękniejsze miejsce w Turcji – ruiny starożytnego miasta Ani. Pobyt tam był dla mnie jak przeniesienie do iście bajkowej krainy. Z Ani widać już Armenię.

Ani

Iğdır (góra Ararat) – widok na majestatyczny wierzchołek Araratu to wystarczający powód, żeby trasę wycieczki wytyczyć właśnie tędy! Nas zawiało tam przypadkiem, ale z pewnością nie ma czego żałować.

Ararat

Tatvan – Tatvan to port śródlądowy jeziora Van. Nieopodal miasta na wysokości 3050 m n.p.m. znajduje się uśpiony wulkan Nemrut, do którego można wejść, a w środku na powierzchni ok. 8 km2 można podziwiać 5 jezior wulkanicznych, w tym jedno o głębokości 155 m, a inne z wodą sięgającą temperatury 60 stopni Celsjusza!

Tatvan

Batman – czy nie przekonuje Was już sama nazwa tej miejscowości? :) Batmanu nie udało mi się zwiedzić, za to jest on świetną bazą wypadową do…

Hasankeyf – starożytne miasto położone nad rzeką Tygrys, w miejscu, gdzie rodziła się pierwsza cywilizacja świata! Niestety niepowtarzalny zabytek już wkrótce może znaleźć się pod wodą za sprawą ogromnej tamy w Ilisu, której otwarcie planowane jest na 2016 rok. Trzeba więc się spieszyć, żeby zobaczyć i poczuć klimat wspaniałego Hasankeyf.

Hasankeyf

Midyat – niepozorne, małe miasto o wyjątkowej urodzie. Jego architektura przypomina tę z Syrii, w końcu do granicy jest zaledwie 50 km.

Midyat

Mardin i Kızıltepe – Kızıltepe to miasto, które od Syrii oddziela tylko kilkunastokilometrowy step. Tam znaleźliśmy nocleg na Couchsurfingu, ale celem było Mardin i zamek górujący nad miastem, którego ostatecznie nie udało nam się zobaczyć od wewnątrz z powodu jedynej nieprzyjemnej sytuacji, która przytrafiła nam się w podróży. Ale o tym opowiem przy okazji dłuższego wpisu.

Mardin

Diyarbakır – serce Kurdystanu położone w dolinie Tygrysu i Eufratu. Nie bez kozery nasz host z Couchsurfingu przywitał nas słowami „Welcome to Kurdistan!”. Diyarbakir, oprócz zwyczajów typowych dla Kurdów, jest ciekawe również ze względu na monumentalny mur miejski o długości 6 km. Jest to podobno drugi po Chińskim najdłuższy mur świata.

Diyarbakir

Nemrut Dağı – wzgórze kamiennych głów. Nazwa może mylić się z wulkanem Nemrut, który również nazywa się Nemrut Dağı. Widok kamiennych posągów na szczycie góry naprawdę robi wrażenie! Trudno pomieścić w głowie, jak tak ogromne kamienne posągi mogły znaleźć się na wysokości 2134 m n.p.m.

Nemrut Dagi

Północna Turcja
Soczysta zieleń roślinności, piękne morze i widoki nie z tej ziemi – tak w skrócie można opisać czarnomorską część Turcji. Na wybrzeżu Morza Czarnego czeka wiele perełek, m.in. Trabzon, Tirebolu, Safranbolu, Monaster Sumela czy Amasra. Warto pojechać w te strony zarówno na dwudniową wycieczkę, aby poczuć klimat czarnomorski, jak również na dłuższe wakacje połączone z odpoczynkiem na plaży i zwiedzaniem okolicy.

Amasra – moje zestawienie zamyka Amasra, co wcale nie znaczy, że postawiłabym ją na ostatnim miejscu listy. Na szersze poznanie północy Turcji nie starczyło już czasu, więc jako reprezentacja (właściwie trochę przypadkowo) zostało wybrane niewielkie, acz niezwykle urokliwe miasteczko portowe. Na uwagę zasługuje przede wszystkim ze względu na zachwycające punkty widokowe i piękne plaże znajdujące się wewnątrz oraz w okolicach miasta.

Amasra

Tym wpisem nie tylko chciałam podsumować 4,5 miesiąca podróżowania po Turcji, ale również wprowadzić do każdej z tych pięciu części kraju, jakie udało mi się poznać. Dajcie znać w komentarzach, który region Was zaintrygował, o którym chcielibyście poczytać więcej, a wrzucę go na pierwszy ogień i opiszę bardziej szczegółowo :) Kilka zamówień na wschód już mam, ale nic nie jest przesądzone 😉

7 myśli nt. „5 twarzy Turcji – którą wybierasz?

    • Joanna Dark Autor wpisu

      Kasiu, zdecydowanie mój klimat to wschód Turcji, ale w całym kraju jest przecudnie i każdy region zachwyca na swój sposób. A Ty jak myślisz, w której części najlepiej byś się odnalazła?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *