Dzień kobiet a kwestia uchodźców w Turcji i Europie

Wycieczka do Kapadocji zapowiadała się obiecująco. Zresztą jak mogło być inaczej? Przecież to słynna Kapadocja – perła Anatolii. Wspaniałe formy tufowe, domy wykute w skałach i przede wszystkim zapierające dech w piersiach widoki. Ale to nie miała być wycieczka jak każda inna. Kapadocję będę wspominać chyba do końca życia, a przede wszystkim w Dzień Kobiet, bo to wtedy miałam okazję przeżyć tam jedne z bardziej wzruszających chwil w moim życiu. Teraz, w obliczu sytuacji, z którą zmaga się Europa, wspomnienie z Kapadocji nabiera jeszcze większego znaczenia.

Kapadocja
Kiedy mój współlokator Viktor, z którym mieszkałam podczas pobytu na wymianie studenckiej Erasmus w Ankarze, zaproponował mi zorganizowaną wycieczkę do jednego z najpiękniejszych zakątków Turcji, bardzo się ucieszyłam. Z Viktorem nadawaliśmy na tych samych falach, a Kapadocja była punktem obowiązkowym do zobaczenia. Było tylko jedno „ale” – cena wycieczki. Okazało się, że koszt niemal dwukrotnie przewyższa podobne wyjazdy organizowane w tamten rejon. Za chwilę jednak wszystko miało się wyjaśnić. Organizacją, która miała nas tam zabrać, była UNHCR (United Nations High Commissioner for Refugees), czyli Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców. Nadwyżka pieniędzy miała natomiast pokryć część kosztów imprezy organizowanej z okazji Światowego Dnia Kobiet dla kobiet i dzieci ze statusem uchodźców zamieszkujących Turcję. Nie wahałam się długo i zapisałam na listę.

 Uchodźcy w Turcji

Nie wiem, dla kogo ten dzień był bardziej wyjątkowy – dla zaproszonych uchodźców czy dla nas – wolontariuszy UNHCR. Jak się okazało, ja i Viktor byliśmy w tym gronie jedynymi osobami niezwiązanymi na co dzień z tym organem ONZ, ale podczas tej wycieczki czuliśmy się jednymi z nich.

Pierwszym etapem było zwiedzanie popularnych miejsc Kapadocji, a po południu poszliśmy na imprezę z muzyką i tańcami oraz poczęstunek. Jednak tym, co tak naprawdę było największą atrakcją dla obecnych tam kobiet i dzieci, byliśmy my – uśmiechnięci, otwarci Europejczycy. W krajach, z których pochodzili obecni tam uchodźcy blondynki są rzadkością. W Turcji zresztą też. Nie tylko dzieci, ale również dorośli oblegli mnie, żeby zamienić choć jedno słowo i zrobić sobie zdjęcie z osobą o tak egzotycznej dla nich urodzie.

Uchodźcy z Syrii w Turcji

W czasie imprezy byliśmy z Viktorem rozchwytywani – niekończące się zdjęcia, wspólne tańce i rozmowy. Gdy zaczęło zmierzchać, kobiety z dziećmi wracali do miejsc, które zamieszkiwali, a my zostaliśmy z głową pełną przemyśleń i twarzami bolącymi od uśmiechów. Wrażenie, które zostawiło po sobie to spotkanie, po dziś dzień wraca do mnie, szczególnie teraz, w obliczu coraz poważniejszej sytuacji uchodźców w Turcji i Europie.

Uchodźcy z Syrii w Turcji

Kilka faktów: w marcu 2012 roku, kiedy miała miejsce owa wycieczka, na terenie Turcji przebywało ok. 20 tys. uchodźców z Syrii. W momencie, kiedy to czytacie Turcja udziela schronienia 2 715 789 Syryjczykom (dane: unhcr.org). Od grudnia ubiegłego roku przybyło ich aż milion. Dysproporcja w liczbie uchodźców z Syrii i innych krajów przebywających na terenie Turcji jest ogromna. Dane z grudnia 2015 roku:

  • 37 470 uchodźców z Iraku
  • 3 930 z Afganistanu
  • 17 070 z innych krajów
  • 1 700 000 z Syrii

Uchodźcy w Turcji

Czym różnią się ci uchodźcy sprzed 4 lat od tych, którzy przekraczają granice dzisiaj? Bezspornie jest ich więcej, bo dostrzegli swoją szansę na wyrwanie się z rzeczywistości wojny. Pozostając przy przykładzie Syrii: wojna domowa trwa tam od 2011 roku, ale to ubiegły, 2015 rok przyniósł największą falę uchodźców. Ze względu na ogromną liczbę osób uciekających z terenów objętych wojną, jest im trudniej zawalczyć o lepszą przyszłość dla siebie i swoich rodzin. Unia Europejska i najbardziej odczuwająca tę sytuację Turcja zaczynają wypracowywać wspólne rozwiązanie. Jednak skala problemu, niewiedza i lęk społeczeństwa skutkuje pogorszeniem się nastrojów społecznych i postawy wobec uchodźców.

Ze styczniowego sondażu CBOS wynika, że 53% badanych Polaków uważa, że Polska nie powinna przyjmować jakichkolwiek uchodźców. 41% akceptuje udzielanie im tymczasowego schronienia w Polsce, natomiast zaledwie 4% jest zdania, że powinniśmy przyjmować uchodźców i pozwolić im się osiedlić.

A teraz postawmy się na chwilę w sytuacji uchodźców: wojna, śmierć za rogiem i jedyna nadzieja w ucieczce do upragnionej Europy. Czy naprawdę można im się dziwić, że szukają schronienia w krajach, które według ich mniemania mogą im pomóc zawalczyć o lepszą przyszłość?

Wojna to specyficzny czas, nikt z nas z całą pewnością nie może powiedzieć jak zachowałby się, gdyby dotknęła go podobna sytuacja. Bezpieczni, we własnych domach mnożymy kolejne zarzuty w kierunku tych ludzi, obwiniając i wrzucając do jednego worka wszystkich, którzy przemierzyli tysiące kilometrów i „wdarli się” na terytorium naszych krajów. A może wystarczy wyobrazić sobie poczucie beznadziei i desperacji w pogoni za lepszym jutrem? Może warto uświadomić sobie, że niegodziwe incydenty w wykonaniu uchodźców, którymi karmią nas media, to zaledwie mały wycinek całego obrazu? Wśród setek tysięcy ludzi, zdarzy się kilku takich, których zachowanie zburzy zaufanie do całej reszty. Grunt to zachować obiektywne myślenie i nie pozwolić wciągnąć się w wir nienawiści. Nic nie jest w życiu tylko czarne lub tylko białe.

Możemy jedynie domyślać się, jak to jest być daleko od domu, w kraju, którego języka nie znamy, wśród ludzi, z których połowa chciałaby, żebyśmy rozpłynęli się w powietrzu. Wykażmy nieco empatii i spróbujmy im pomóc znaleźć wyjście z sytuacji, w jakiej się znaleźli. W ostateczności wesprzyjmy ich dobrym słowem i uśmiechem – to nie kosztuje wiele.

Celem tego wpisu nie jest odpieranie każdego argumentu, którym posługują się środowiska przeciwne przyjmowaniu uchodźców. Dlatego zakończę w tym miejscu, pokazując zaledwie swój punkt widzenia. Chcę tylko zwrócić waszą uwagę na to, że gdziekolwiek na świecie przyszło nam żyć, wszyscy pragniemy tego samego: bezpieczeństwa. Niech Dzień Kobiet będzie nie tylko dla mnie pretekstem do refleksji. Nie piętnujmy całej grupy ludzi pragnących ratować siebie i swoich najbliższych. Wykażmy nieco empatii i zrozumienia, bo złość i oczernianie jeszcze nic nie zmieniły na lepsze.

 

11 myśli nt. „Dzień kobiet a kwestia uchodźców w Turcji i Europie

    • Joanna Dark Autor wpisu

      Paulina, zgadza się. Europa dopiero przekonuje się, jak to naprawdę wygląda. Kraje sąsiadujące z Syrią już od kilku lat są świadome sytuacji napływających uchodźców. Teraz, gdy sytuacja wymknęła się spod kontroli, Europa nie jest na to przygotowana ani geopolitycznie ani ekonomicznie, a tym bardziej mentalnie. Potrzebujemy czasu, aby sobie z tym poradzić i wypracować najlepsze rozwiązanie. Szerzenie mowy nienawiści, co ma teraz miejsce, jest ostatnim na czym powinniśmy się skupiać.

      Odpowiedz
  1. Marta - Podróże od kuchni

    Załapałaś się na bardzo ciekawą wycieczkę, nie tylko pod względęm atrakcji, ale też odczuć. Imigranci to ciężki temat, nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Myślę, że oceniać trzeba by indywidualnie, ale to raczej niemożliwe.

    Odpowiedz
  2. Agnieszka Ilnicka

    Nie podoba mi się, to co się teraz dzieje w sprawie uchodzców, bo nie czuję się dobrze, że tyle ich teraz jest. Co wcale nie oznacza, że nie chcę im pomóc! Tylko nie takie przyjmowanie wszystkich na hurra. Nie jestem przecież człowiekiem bez serca. Myślę też, że często przyjmujemy nie tych co trzeba – ile kobiet z dziećmi zostało w Syrii, a młodzi mężczyźni dostali się do Europy? Wkurza mnie to, bo znowu pomoc nie trafia w większości przypadków tam, gdzie powinna. Ale dobrze, że opisałaś to wydarzenie – na pewno sprawiło to wielką radość tym ludziom. Oby w końcu mogli zaznać spokoju w swoim własnym kraju i nie musieli uciekać…

    Odpowiedz
    • Joanna Dark Autor wpisu

      Agnieszko, właśnie o tym piszę, że obawy wynikają z niedokładnego poznania tematu, co jest akurat zupełnie zrozumiałe zważając jak różne media nami manipulują. Paradoksalnie to, że uchodźców jest teraz tak dużo, to nie ich wina. Oni dostrzegli szansę zawalczenia o lepszą przyszłość i zrobili wszystko, by ją wykorzystać. A jak rozwiąże tę sytuację Europa, to już inna sprawa (Turcja i UE właśnie wypracowują porozumienie).

      Druga kwestia – odsetek mężczyzn-uchodźców, którzy uciekają z Syrii nie jest wcale wyższy niż kobiet. Obecnie na terenie Turcji przebywa 50,8% mężczyzn i 49,2% kobiet (http://data.unhcr.org/syrianrefugees/country.php?id=224). Ta proporcja zwiększa się do 75% na korzyść mężczyzn, którzy przedostali się do Unii. Jest to normalne zjawisko, które towarzyszy ruchom uchodźczym. Silniejsi niejako przecierają szlaki. Wyprawy przez morze i innymi nielegalnymi transportami są niebezpieczne, dlatego nie każdy decyduje się na to, by narażać na nie kobiety i dzieci.

      Niestety zewsząd karmieni jesteśmy chwytliwymi i demagogicznymi hasłami, a przekaz, który słyszymy wzburza społeczeństwo i wzmaga agresywne postawy. Równolegle z rozwiązaniem sytuacji uchodźców na płaszczyźnie politycznej, rządy powinny edukować społeczeństwo. Niestety, ten jak i wiele innych tematów wykorzystywany jest w rozgrywkach politycznych elit, a cierpią na tym niewinni ludzie.

      Odpowiedz
      • Agnieszka Ilnicka

        Tak, zdaję sobie z tego sprawę. I rozumiem także ludzi, którzy uciekają – chyba każdy by tak zrobił na ich miejscu. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to trudny temat i jakoś na razie niezbyt wychodzi rozwiązywanie tego problemu. Jednak naprawdę mam nadzieję, że już wkrótce się to zmieni…

        Odpowiedz
  3. Agnieszka /Zależna w podróży

    Wracałam teraz z Izraela samolotem i siedziałam obok Jordańczyka. Pytałam go o problem uchodźców w ich kraju – w niewielkiej Jordanii jest obecnie 1 200 000 Syryjczyków. Mówił, że ekonomicznie problem jest, ale jeśli chodzi o ich zachowanie „absolutnie nie. Syryjczycy są wyjątkowo spokojni i przyjaźni”. Oby to się dało przełożyć wielu z naszych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *