Łazarz – nieoczywista dzielnica Poznania

Kiedy ostatnio zwiedzałeś miasto, z którego pochodzisz? Czy znasz historię miejsca, w którym się osiedliłeś? Co wiesz o dzielnicy, którą zamieszkujesz? Dokładnie te pytania zadałam sobie, kiedy zobaczyłam, że w ramach akcji „Poznań za pół ceny” zorganizowana została wycieczka po dzielnicy, na której mieszkam od przeszło 4 lat – Świętym Łazarzu. Odpowiedzi nie były satysfakcjonujące, toteż postanowiłam wziąć udział w zwiedzaniu.

Wycieczka odbyła się pod cudownym tytułem „Poznań nieoczywisty”, a poprowadził ją przewodnik z grupy PoPoznaniu.pl. Idąc na miejsce zbiórki byłam przekonana, że frekwencja nie będzie wysoka, bo słoneczna pogoda i długi weekend wyprowadzą mieszkańców z miasta. Jak bardzo się myliłam! Na miejscu zaskoczył mnie tłum 156 (jak później zostało policzone) osób, które chciały posłuchać o tym, jak kształtowała się historia jednej z dzielnic Poznania. A było czego słuchać…

Poznań, dworzec zachodni

Największy hotel i targi, najwyższa fontanna i pierwsze wesołe miasteczko

Poznając historię Poznania można odnieść wrażenie, że miasto od zawsze wykazywało się wyjątkową przedsiębiorczością. Niepozorna dzielnica Łazarz, która swoją nazwę wzięła od szpitala św. Łazarza, miała w tym swój spory udział.

To właśnie tutaj w 1911 roku zbudowano Międzynarodowe Targi Poznańskie, zajmujące połowę powierzchni targowej w Polsce. Pierwszy ogromny sukces MTP miał miejsce 16 V 1929 roku, kiedy zorganizowano tu I wystawę krajową na pamiątkę 10 lat niepodległości. Poznań jako jedyne miasto w Polsce podjął się tego wyzwania, a na przygotowanie miał zaledwie kilka miesięcy. Robotnicy pracowali przy budowie hal targowych nie zważając na trudne warunki pogodowe i w końcu udało się – targi były gotowe na przyjęcie gości. Przez 4,5 miesiąca wystawę odwiedziło 4,5 miliona zwiedzających!

Międzynarodowe Targi Poznańskie dziś

Międzynarodowe Targi Poznańskie dziś

W tamtym czasie Poznań przeżywał rozkwit. To tu powstał największy w Polsce hotel i najwyższa fontanna (30 m, de facto w Parku Wilsona również na Łazarzu). W parku Kasprowicza (też na Łazarzu!) z kolei znajdowało się pierwsze w Polsce wesołe miasteczko. Co ciekawe, wcześniej nie znano w ogóle tej nazwy. Poznań był więc prekursorem na wielu polach…

Marych miał być nasz!

Dla wielu mieszkańców Poznania Łazarz = Rynek Łazarski. To miejsce, w którym oprócz świeżych warzyw, owoców i kwiatów, można znaleźć prawdziwego ducha dawnego Poznania. Podczas porannych zakupów, gdy się dobrze wsłuchamy, usłyszymy rozmowy lokalnej gawiedzi, które spokojnie mogłyby odzwierciedlać dawne czasy.

O ile sam rynek jest znany każdemu Poznaniakowi i nie tylko (dawniej na zakupy zjeżdżała tu cała Wielkopolska), to nie każdy wie, że jego okolice kryją setki zdumiewających opowieści i pamiątek historii.

To tutaj na przykład, przy ulicy Lodowej 32 mieszkał jeden z największych polskich podróżników, Kazimierz Nowak. Dziś można złożyć kwiaty na jego grobie na pobliskim cmentarzu górczyńskim.

Mało kto dostrzega również niesamowitą kamienicę przyćmiewającą swoją urodą wszystko, co znajduje się w jej sąsiedztwie. Schowana w bocznej uliczce prowadzącej do Rynku Łazarskiego, nie otrzymuje dziś tyle uwagi, na ile zasłużyła. Gotycka budowla z przełomu XIX i XX wieku została wybudowana dla Margarety Greder z Berlina. Można ją podziwiać przy ul. Józefa Strusia.

Kamienica przy ul. Strusia

Kamienica przy ul. Strusia

Pomnik Starego Marycha – tego symbolu Poznania nie przegapił chyba nikt, kto zawitał do miasta choć raz. Stworzył go Stanisław Strugarek, mieszkający niegdyś przy Rynku Łazarskim. Tam też chciał umieścić pomnik, jednak ze względów turystycznych zapadła decyzja o postawieniu go bliżej centrum. A pomyśleć, że Marych miał być nasz – łazarski…

„Dobrze, że pomnik podpisali, bo męża bym nie poznała”

Skoro już jesteśmy przy pomnikach – nie mogłabym nie wspomnieć o Parku Wilsona. Od 1834 roku mieścił się tutaj Ogród Botaniczny (dopiero wiele lat później przeniesiono go na Jeżyce). Właściwy park został oddany do użytku w 1904 r. W latach ’20 otrzymał imię dwudziestego ósmego prezydenta Stanów Zjednoczonych – Thomasa Woodrowa Wilsona. Wielki Amerykanin stał się dla Polaków bohaterem po tym, jak wygłosił orędzie, w którego 13 punkcie uznał konieczność stworzenia wolnego Państwa Polskiego z dostępem do morza. W zamian za wstawiennictwo, władze Poznania uczciły jego pamięć pomnikiem. Prezydent w długim płaszczu stał dumnie na mapie przedstawiającej nowy porządek świata. Niestety został on zniszczony podczas drugiej wojny światowej, a jego miejsce zajęła wyrzeźbiona postać Marcina Kasprzaka, spoglądająca na spacerowiczów aż do lat ‘90. Pomnik Kasprzaka wywieziono w szczere pole w Czołowie, wsi koło Kórnika, w której się urodził.

To jednak nie koniec pomnikowych opowieści, bo wracamy do osoby Woodrowa Wilsona. Nowy pomnik prezydenta miał być spektakularny, toteż o wyrzeźbienie go poproszono rzeźbiarza pracującego przy tworzeniu słynnych głów 4 prezydentów na górze Rushmore w Stanach Zjednoczonych. Niestety, posąg okazał się jedynym nieudanym dziełem autora, bo na uroczystości jego odsłonięcia, wdowa po prezydencie miała powiedzieć: „Dobrze, że pomnik podpisali, bo męża bym nie poznała”.

Pomnik Woodrowa Wilsona w Parku Wilsona

Pomnik Woodrowa Wilsona w Parku Wilsona

Niekwestionowaną atrakcją tego miejsca była Palmiarnia, założona w 1911 roku. W czasie wojny jednakże Palmiarnia została uszkodzona i wszystkie rośliny zginęły. Na szczęście podniosła się ze zgliszczy i dziś jest 8 razy większa niż ówcześnie. Warto też zwrócić uwagę, że sam park stworzony jest w dwóch różnych stylach – brytyjskim (kręte uliczki, drzewa, stawki i skałki) i francuskim (niska roślinność, klomby i duże połacie trawy). Łącząc to jeszcze z osobą prezydenta Wilsona robi nam się prawdziwie międzynarodowo.

Park Wilsona, Poznań

Żydzi, katolicy i Bambrzy

Gdy podróżuję, lubię poznawać miejsca na własną rękę, zgubić się między uliczkami, wejść w prawdziwe życie mieszkańców. Ale prawda jest taka, że zwiedzając z przewodnikiem lub lokalnym mieszkańcem mamy szansę poznać miejsca warte zobaczenia, do których sami nigdy byśmy nie trafili. Tak było tym razem.

Pierwsze zaskoczenie: w jednej z bram przy ulicy Głogowskiej, nieopodal Dworca Zachodniego, widniała zupełnie nieprzykuwająca uwagi Gwiazda Dawida. Bramę tę mijałam dziesiątki razy i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że po jej drugiej stronie znajduje się miejsce obdarzone szczególną symboliką. Na niewielkiej przestrzeni pomiędzy kamienicami ułożone zostały płyty i fragmenty kamieni z nagrobków znajdujących się do 1804 roku na Muszej Górze (dziś znanej każdemu  w Poznaniu jako Plac Wolności). Nie wiadomo, co stało się z cmentarzem, ale pozostałości nagrobków przeniesiono do tego niewielkiego miejsca czci.

Cmentarz Zydowski, Poznań

Zaskoczenie drugie: wychodząc z Parku Wilsona od strony ulicy Głogowskiej, po przejściu na drugą stronę ulicy i wsiąknięciu w wąski przesmyk między budką z kwiatami, a potężną bryłą sąsiedniego budynku, naszym oczom ukazał się… sklecony z desek barak. Ale nie był to zwykły barak! To garaż pamiętający czasy poznańskich Bambrów. W XIX wieku służył za szopę, w której ta ludność trzymała konie. Swoją drogą, warto wspomnieć tutaj o tym, kim są i skąd w ogóle Bambrzy wzięli się w Poznaniu. Otóż są to osadnicy pochodzący z Bambergu we Frankonii. Od 1719 roku byli sprowadzani do Poznania, żeby zasiedlać okoliczne opuszczone wsie, które opustoszały podczas wojny północnej i w efekcie epidemii cholery. Na tereny dzisiejszego Łazarza Bambrzy przybyli w latach 1750-1753, a ich potomkowie mieszkają tu po dziś dzień. Łazarz, Bambry poznańskie

Na Świętym Łazarzu nie sposób nie zauważyć Kościoła Matki Boskiej Bolesnej. Ta neoromańska budowla została wzniesiona w 1901 roku, a jej budowa zajęła zaledwie 2 lata. Kościół wyróżnia niepasująca zupełnie do stylu neoromańskiego ażurowa kopuła i prawdopodobnie najwierniejsza w Europie kopia Piety,. Na łazarskim rejonie panuje przekonanie, jakoby „nasza Pieta” stała się wzorem podczas renowacji oryginału dzieła Michała Anioła. Informacja nie ma jednak potwierdzenia w żadnych dokumentach. Sprawa stała się na tyle intrygująca, że grupa przewodników z Poznania rozpoczęła dochodzenie. Obdzwonili wszystkich, którzy mogli dać jakiś trop, a na końcu Muzeum Watykańskie potwierdziło, że… żadnej oficjalnej wizyty nie było. Powtarzam: oficjalnej 😉

Kościół Matki Boskiej Bolesnej

Tą opowieścią skończyła się moja wycieczka po Łazarzu i tym samym ja kończę ten mini-przewodnik. Nie spodziewałam się, że zwiedzanie miejsc, które mijałam już setki razy, może okazać się taką przygodą. A przecież to jeszcze nie koniec Łazarza! Jest też Hala Widowiskowa „Arena”, kamienice, kryjące sekrety swoich dawnych mieszkańców i nieodkryte zaułki schowane gdzieś między jedną a drugą bramą, dziś już coraz rzadziej strzeżone przez tych, którzy wciąż szukają celu w życiu. Znalezienie go na tej nieoczywistej dzielnicy nie jest przecież wcale takie oczywiste 😉

Łazarz, Poznań

4 myśli nt. „Łazarz – nieoczywista dzielnica Poznania

  1. Pingback: Jeżyce - pomijana atrakcja Poznania | Podróże w ciemno |

  2. Ewelina K

    Mieszkałam przez kilka lat na Łazarzu. Często chodziłam do parku, czasami nawet umawiałam się tam na randki a w Palmiarni miałam ślubną sesję zdjęciową – wyszła super. W Palmiarni często są wystawy kotów, na które uwielbiam chodzić, kocham koty.

    Odpowiedz
  3. Pingback: Czy jestem w miejscu, w którym chcę być? |

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *