Czy jestem w miejscu, w którym chcę być?

Joanna Dark w Malmo

Niedawno minął rok, od kiedy zdecydowałam się prowadzić bloga. Z mniejszą lub większą regularnością spisuję wspomnienia z moich podróży, tych obecnych i tych już dawno minionych, a które wywarły na mnie wrażenie. Od czasu, gdy upubliczniłam mój mały kącik w Internecie, w rozmowach ze znajomymi często pada mniej więcej takie stwierdzenie:

– Gdzie wybierasz się na wakacje? Pewnie w jakieś super miejsce, w końcu taka z ciebie podróżniczka!

A gdybym Wam powiedziała, że w tym roku nie byłam w ogóle na wakacjach, uwierzylibyście? To prawda – nie wyjechałam w tym roku nigdzie na dłużej niż kilka dni.  Nie udało mi się zapomnieć o bożym świecie zjeżdżając tajemnicze bezdroża ani nie odpoczęłam od codzienności eksplorując egzotyczne kraje. Ale jak wszystko w życiu, tak i to jest efektem moich wyborów. Bo w życiu nic nie trzeba – wszystko można. Miałam więc możliwość zmienić w kwietniu tego roku pracę na taką, która znowu daje mi satysfakcję z tego, co robię i w którą totalnie się wkręciłam. Stało się to kosztem podróży, które chwilowo zeszły na dalszy plan.

Może się to wydać zabawne, ale pracuję w branży turystycznej. „I nie byłaś na wakacjach?!” – zapytacie pewnie. Ano, nie byłam, bo natłok zadań skutecznie zatrzymał mnie na miejscu. Wierzę jednak, że wszystko ma swój czas, dlatego żyję chwilą obecną. Cieszę się tym, że mogę się rozwijać zawodowo i pracować przy projektach, które uwalniają moją kreatywność.

Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie tęskniła za dłuższymi podróżami. Bywają chwile, że walczę z myślami – naprowadzam je na właściwy, pozytywny tor. Choć nie zawsze jest to łatwe. Bo przygoda wzywa, a codzienność trzyma kurczowo pod ramię i nie chce puścić. Jak to mówią, nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka, ale mówią też, że nie ma sytuacji bez wyjścia, więc i na brak dłuższego urlopu znalazła się rada – weekendowe wojaże :)

W te wakacje odwiedziłam Wrocław, Kraków, Berlin, Sopot, Sudety, Toruń, Kaszuby (w kajaku), pozwiedzałam też trochę Poznań, o czym możecie przeczytać tutaj i tutaj, no i zaliczyłam 3 świetne wesela i chrzciny (jestem chrzestną do kwadratu!). Mimo, że wakacje minęły, nadal nie odpuszczam moich weekendowych wypadów, dlatego korzystając z długiego weekendu, spędziłam z Marcinem kilka dni w Trójmieście. Poza tym, żyję podróżniczymi planami i marzeniami (jak przystało na niepoprawną marzycielkę), choć wiem, że jeszcze chwilę poczekają na realizację.

Czy Wy też mieliście w życiu momenty, w których odkładaliście marzenia na później? Dopóki jest to naszym świadomym wyborem, to wszystko w porządku. W końcu życie ma wiele składowych i trzeba dbać o nie wszystkie. Jeśli jednak sytuacja zaczyna za mocno nas uwierać, to czas zastanowić się, czy naprawdę jesteśmy w miejscu, w którym chcemy być. Kiedy ostatnio robiliście sobie taki rachunek sumienia? Zadaliście sobie pytanie, co Was powstrzymuje przed spełnianiem marzeń? Czy naprawdę nie ma sposobu, aby po nie sięgnąć? Jaką cenę jesteście w stanie za nie zapłacić? Jeśli żadnej, to może to wcale nie marzenie, a zwykła mrzonka?

Uczę się na własnych doświadczeniach, że nie można mieć wszystkiego na raz. Ale wiem, że można mieć wszystko, tylko po kolei. Grunt, to mieć plan i wiarę w to, że da się go zrealizować. Bo za marzenia warto zapłacić wysoką cenę. Koniec końców przecież lepiej wspominać życie jako sumę zrealizowanych postanowień, a nie porzuconych marzeń. Nigdy więc z nich nie rezygnujcie, mimo iż teraz wydają Wam się odległe. Dajcie sobie czas i zawsze pamiętajcie o tym, czego w życiu najbardziej pragniecie. Więc? Czy jesteś teraz w miejscu, w którym chcesz być?

Joanna Dark w Malmo

5 myśli nt. „Czy jestem w miejscu, w którym chcę być?

  1. Barbara L.

    czesc Podrozniczko!!

    Po przeczytaniu Twojego wpisu doszlam do wniosku, ze jestem dokladnie w takiej sytuacji co TY! Juz od 2 lat odkladam wakacje …na potem. Akurat mieszkam za granica i gdy znajde chwile na urlop zawsze jest cos wazniejszego, albo wyjazd do rodziny, odkladanie pieniedzy lub cokolwiek innego. Jest to moj swiadomy wybor, poniewaz mam cel do zrealizowania. I tak dlugo, az jest to nasz swiadomy wybor nie ma w tym nic zlego. Wiem, ze przyjdzie taki dzien, ze i Ty i Ja odbijemy sobie brak wakacji wakacjami marzen:-) :-)
    Dzieki za super wpis:-)
    Barbara L. 😛

    Odpowiedz
  2. Barbara L.

    czesc Podrozniczko!!

    Po przeczytaniu Twojego wpisu doszlam do wniosku, ze jestem dokladnie w takiej sytuacji co TY! Juz od 2 lat odkladam wakacje …na potem. Akurat mieszkam za granica i gdy znajde chwile na urlop zawsze jest cos wazniejszego, albo wyjazd do rodziny, odkladanie pieniedzy lub cokolwiek innego. Jest to moj swiadomy wybor, poniewaz mam cel do zrealizowania. I tak dlugo, az jest to nasz swiadomy wybor nie ma w tym nic zlego. Wiem, ze przyjdzie taki dzien, ze i Ty i Ja odbijemy sobie brak wakacji wakacjami marzen:-) :-)
    Dzieki za super wpis:-)

    Odpowiedz
  3. Ula

    Zgadzam się w stu procentach z tym co napisałaś. Najważniejsze to dokonywać świadomych wyborów i nie rezygnować całkowicie z marzeń. „Bo w życiu nic nie trzeba – wszystko można.” Warto ustalić priorytety. Ciekawa praca, do której chodzimy na co dzień i w której spędzamy kawał naszego życia jest moim zdaniem ważniejsza niż wyjazd wakacyjny. A może dzięki temu, że w tym roku gdzieś dalej nie wyjeżdżałaś udało Ci się trochę odłożyć i dzięki temu w przyszłym roku czeka Cię „podróż nad podróżami”?

    Odpowiedz
    • Joanna Dark Autor wpisu

      Taki jest plan, Ula :) Święta prawda, satysfakcja z pracy jest bardzo ważna! Trzeba jednak być też czujnym, żeby przypadkiem nie spędzić w pracy zbyt dużej części życia i pożyć też trochę poza nią.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *