Pozwolenie na spełnianie marzeń

Odwiedzenie Rzymu i Włoch to jedno z wielu moich podróżniczych marzeń. Zdjęcie poniżej zrobił Marcin, który od piątku eksploruje Wieczne Miasto i okolice ze swoimi najlepszymi kumplami. Znajomi pytają mnie, dlaczego nie pojechaliśmy razem i w ogóle jak to tak, że on sam z kumplami. To chyba dobry moment, żeby podzielić się moją „filozofią związku” 😉

Koloseum, Rzym

Zawsze byłam zdania, że partnerzy, oprócz wspólnego życia, powinni mieć jeszcze jakąś jego cząstkę na wyłączność. Lubimy z Marcinem spędzać ze sobą czas i robimy to najczęściej jak to możliwe. Mamy przyjaciół, z którymi spotykamy się razem, ale odczuwamy też potrzebę pobyć z naszymi znajomymi bez drugich połówek. Zdarza się też, że jednej osobie ogromną frajdę sprawia coś, na co druga niekoniecznie ma ochotę lub możliwości. Niektóre nasze marzenia się pokrywają, innym do siebie daleko. Wtedy nie wahamy się zrobić czegoś osobno. Oczywiście, bywa też tak, że jedno ulega i wspólnie robimy to, co chce drugie, ale nie mamy problemu z realizacją naszych planów oddzielnie. Powiem więcej – sprawia nam to radość.

Uważam, że nie wolno rezygnować ze swoich marzeń tylko dlatego, że są one nie po drodze naszemu partnerowi. Wszyscy jesteśmy odrębnymi istotami i, choć miłość łączy nas w pewien sposób w jedno, to nie możemy w jej imię zatracać swojej tożsamości! To tak jakby zawsze przy wyborze filmu na wieczór jedno musiało iść na kompromis. Podczas 50% seansów jedna osoba będzie niezadowolona. Oczywiście kompromisy są ważne (a nuż okaże się, że spodoba nam się propozycja partnera :)), ale czy nie warto od czasu do czasu obejrzeć filmu osobno? Każdy będzie zadowolony i nikt na tym nie ucierpi.

Właśnie z tych wszystkich powodów nie było dla mnie problemem „pozwolić” (w cudzysłowie, bo nie uważam, że mogę rościć sobie prawo, by zabraniać komukolwiek spełniać marzenia) Marcinowi na eurotrip do Barcelony, wyjazd do Estonii czy zwiedzanie Rzymu. Z tych samych powodów on dopingował mnie, gdy wyjechałam samotnie do pracy na Paros, zaczęłam studia w Turcji czy pojechałam na babski wypad do Amsterdamu, Pragi czy Anglii.

I wiecie co? Wcale mu nie zazdroszczę tego Rzymu. Przyznam, że gdy oglądam zdjęcia znajomych lub relacje innych blogerów z odwiedzanych miejsc, to zakłuje mnie coś czasem w sercu. „Też bym tak chciała” – myślę sobie wtedy. Ale ilekroć Marcin wysyła mi zdjęcia uśmiechniętego siebie z przyjaciółmi i pięknych miejsc, które odwiedzają, cieszę się jak dziecko, że on jest szczęśliwy. Pozwolić drugiej osobie na spełnianie marzeń – to dla mnie jedna z najważniejszych wartości w związku.

Co o tym myślicie? Może macie inne zdanie na ten temat?

Jedna myśl nt. „Pozwolenie na spełnianie marzeń

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *